sobota, 23 maja 2015

One Shot ,,I Need You"




,,Nic mnie nie uratowało...Żyje. "

Czasami ludziom zdarza się mieć myśli samobójcze, ale nigdy nie mamy sił, aby zrobić ten pierwszy krok, który zbliży nas do upragnionej śmierci. Lecz czasami nieliczni mają tę siłę, aby uciec od rzeczywistości na zawsze.
Jeden ruch i po wszystkim. Już nigdy nie ujrzymy ludzi, którzy doszczętnie nas zranili. Możemy jedynie patrzeć z góry i pilnować wszystkich na którym nam zależy.

Pewna dziewczyna przestała już wierzyć w to, że będzie szczęśliwa. Jej nadzieja zwiędła niczym martwy już kwiat. Nikt nigdy jej tak nie zranił jak oni...Nikt nie wbił jej tak ostrego noża w plecy, którego nie można już wyjąć. Zostanie w niej na zawsze.
Jak mogli jej to zrobić? Ona zawsze była wierna ich przyjaźni a oni mieli zamiar ją zniszczyć...
Siedząc samotnie na swoim łóżku myślała nad tym wszystkim. Myślała nad swoim życiem, rodziną i przyjaciółmi...Przecież ja nie mam przyjaciół!!.
- Violetta musisz coś zjeść!
- Nie będe jadła.
- Przestań! Zaczęłaś wyglądać jak anorektyczka!
- Trudno. I tak nikt nie będzie się mną przejmował.
Michael wszedł do mojego pokoju i usiadł na miękkim materacu obok mnie. Objął mnie swoim ramieniem, w które ja mocno się wtuliłam i zaczęłam cichutko popłakiwać.
- Vils. Wiem, że cierpisz, ale zacznij w końcu żyć. Jutro masz swoje 17 urodziny. Masz być szczęśliwa, a teraz uśmiechnij się do swojego ukochanego braciszka. - powiedział.
Nie mogłam go zawieść. Został mi tylko on. Moi rodzice zginęli. Zostali postrzeleni, gdyż byli policjantami. Rozpaczałam po nich bardzo długo.
No a przyjaciele?!
Gdybym mogła ich tak nazwać. Wróciłam z pogrzebu moich rodzicieli a oni zamiast mnie wesprzeć, śmiali się ze mnie, że jestem sierotą. Nie wiem jak mogli tak postąpić.
Przecierpię to, że śmiała się ze mnie nawet Ludmila,która była dla mnie jak siostra, ale nie Leon.
Leon był moich chłopakiem. Zachował się tak samo jak oni.
Wyśmiał, zostawił, nie pomógł.
A ja go tak kochałam!
Byłam najgłupszą osobą na świecie!
Dobra koniec tego! Koniec użalanie się sobą. Trzeba żyć!
Wstałam z mojego wygodnego łóżka i udałam się do łazienki gdzie wykonałam wszystkie potrzebne czynności. Ubrałam się w ten strój, ponieważ na dworze było bardzo gorąco. Zeszłam do kuchni, gdzie zobaczyłam mojego brata.
- To co na śniadanie braciszku?-zapytałam z uśmiechem.
- V jak dobrze, że chcesz coś zjeść! A na śniadanie jest omlet z warzywami i herbata.
Podłożył mi talerz pod nos, po czym zabrałam się za pałaszowanie. Dawno nie jadłam tak dobrego posiłku.
-Michael to jest pyszne.- powiedziałam z pełną buzią.
-Dzięki młoda! A teraz zajadaj - powiedział ucieszony.
-Potem może pójdziemy na zakupy co? - zapytałam.
-Jasne! Ubieraj buty i jedziemy.
Pobiegłam szybko ubrać buty. Po chwili z kuchni wyłonił się mój brat, który wziął kluczyki od auta. Podeszliśmy do pojazdu po czym wsiedliśmy do niego i odjechaliśmy. Po 10 min. znaleźliśmy się pod galerią.
Weszliśmy do niej i udaliśmy się do pierwszego sklepu. Zobaczyłam w nim cudną sukienkę w kolorze pastelowej pomarańczy. Wzięłam ją i pobiegłam do przymierzalni. Po nie całych 5 min. zawołałam mojego towarzysza, aby ocenił mój wygląd. Gdy spojrzał na mnie wesołe ogniki zawitały w jego czekoladowych oczach. Szeroko się uśmiechnął i zakleszczył mnie w mocnym uścisku. Z wielką radością oddałam słodkiego przytulasa.
-Cudownie.
Odpowiedziałam mu szczerym uśmiechem i weszłam w głąb przymierzalni. Postanowiłam, że zakupię tę oto sukienkę. Podeszłam z nią do kasjerki i zapłaciłam podaną kwotę.
Wyszliśmy ze sklepu. Spacerowaliśmy oglądając wystawy. Niestety ktoś zagrodził mi drogę przez co nie mogłam przejść. Podniosłam głowę i zobaczyłam najgorszy koszmar całego mojego życia. Leon . 
-Kogo moje oczy widzą! Kope lat Castillo - zaśmiał się drwiąco w moją stronę.
-Verdas...
Ledwo wypowiedziałam to nazwisko. Czułam jak w moich oczach pojawiają się łzy. On zaczął się śmiać po czym mocno mnie popchnął przez co wylądowałam na posadzce. 
Całej tej sytuacji przyglądał się Michael. Czerwony ze złości podszedł do Leona i uderzył go z całej siły w nos. Jak na zawołanie poleciała z niego struszka krwi. Ja odbiegłam od bijących się chłopaków cała we łzach. Pobiegłam do domu. Z szuflady w kuchni wyciągnęłam najwięjszy nóż. Postanowiłam przed tym napisać informacje do mojego brata.
                  
                         Braciszku!
Nie wytrzymałam. Cały żal ze mnie wypłynął. Gdy znowu go zobaczyłam wszystko co złe powróciło. Pamiętaj, że masz żyć tak jak zawsze ! Ja jestem w lepszym świecie. Będe bardzo za tobą tęsknić. Jesteś najlepszy na świecie! Powiedz Leonowi, że chociaż to przez niego to i tak go kocham całym moim sercem.
Kocham Cię Michael.

Twoja V. ❤
 Wzięłam nóż i wbiłam go sobie w ręke. To koniec. Żegnaj świecie...Nie będe tęsknić.

~~~~~~~~~~^^^^~~~~~~~~~~~~~~~~
Heeej ❤
Tak napisałam OS. Denny i bez sensy jak wszystko co robię :)
Za błędy przepraszam pisałam go w połowie na telefonie ;)
Ach i życzę wam miłych i ciepłych wakacji oczywiście ! ❤