Z dedykiem dla Julii Blanco i Madzi V-lovers <3
Madzia powodzenia na nowym blogu <3 !
Julka skarbie czekam na rozdział na twoim genialnym blogu ! Jestem wierną fanką ;*
^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^
Obudziłam się w dobrym jak na mnie humorze. Promienie ciepłego słońca przedzierały się przez zasłony i raziły moje zaspane jeszcze oczy. Wygramoliłam się z pod cieplutkiej pościeli i od razu po moim ciele przeszedł dreszcz. Szybkim krokiem podeszłam do ogromnej garderoby i wyciągnęłam
odpowiedni jak na taką pogodę jak dziś zestaw. Wzięłam go i udałam się do toalety. Zrzuciłam zbędne ubrania i po chwili wskoczyłam pod prysznic.
Ciało umyłam jaśminowym żelem pod prysznic a włosy szamponem o zapachu jabłka i gruszki.
Spłukałam powstałą pianę i wyszłam z pod prysznica.
Wytarłam moje mokre włosy ręcznikiem po czym zaczęłam je suszyć. Po chwili moje długie włosy były nareszcie całkowicie suche. Końcówki zakręciłam na lokówce.
Ubrana w wyszykowany wcześniej strój zbiegłam, aby pogadać chwilę z Ludmilą i zjeść coś na śniadanie.
Otwierając lodówkę zobaczyłam przywieszoną do niej magnesem kartkę.
Vilu !
Wyszłam wcześniej z Federem. Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewasz.
Spotkamy się w szkole.
Kocham ♥
Lu ;*
Mam tego powoli dosyć.!
Rozumiem nie zabronię jej być zakochaną, ale chciałabym, żeby spędziła ze mną trochę czasu.
Znamy się od dzieciństwa i zawsze byłyśmy dla siebie jak siostry.
A teraz zaczynam ją tracić. Jedyną osobę na, której mi zależy.
Później muszę z nią porozmawiać.
Wyciągnęłam z szafki miskę, wlałam do niej mleko oraz wsypałam płatki kukurydziane.
Sporzyłam wszystko w bardzo szybkim tempie. Popatrzyłam na godzinę na moim Iphone.
7.45!? Na bank się spóźnie. Włożyłam szybko na nogi moje buty marki Adidas i niczym torpeda
wybiegłam z domu.
Biegnąc zobaczyłam jadący motor i osobę w kasku, która z niego zsiada. Chłopak, co wywnioskowałam po budowie ciała podbiegł do mnie i przerzucił sobie przez ramię.
Zaczęłam piszczeć i wyrywać się. Posadził mnie i zdjął swój kask.
Okazało się, że to Andrew, mój znajomy.
- Hej - powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Hej ? Porwałeś mnie - zaśmiałam się.
- Chciałem cię tylko podwieźć do szkoły, a teraz wkładaj kask bez gadania.
Zrobiłam to o co mnie prosił i minucie ruszyliśmy z piskiem opon.
Przytuliłam się mocno do jego pleców, więc mogłam poczuć napinające się jego mięśnie.
Uśmiecha się.
^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^
Dojechaliśmy pod szkołę.
Ściągnęłam kask z mojej głowy i poprawiłam moją fryzurę.
Zeszłam z motoru. Tak samo postąpił mój towarzysz.
Weszliśmy razem do budynku ciągle śmiejąc się i żartując.
Niestety nie było nam dane spokojnie porozmawiać, gdyż zobaczyłam Leona czerwonego ze złości, który szedł w moim kierunku. Szykują się kłopoty.
**Leon**
Zaraz nie wytrzymam. Jak on może tak obmacywać Violette? Ona jest tylko moja.
Nie mam zamiaru jej oddać. Zakochujesz się Verdas. Nie to nie to.
Poprostu chce ją zdobyć. Nic więcej.
Ale ona jest pociągająca. Krótkie spodenki i te chude nogi idealnie do siebie pasują.
Nie nie pozwolę mu mi jej odebrać. Idę tam.
- Łapy precz od niej - powiedziałem i zmroziłem go spojrzeniem.
- Bo co mi zrobisz? - zapytał podchodząc do mnie bliżej.
Nie chciałem tego robić, ale sam się prosił.
Uderzyłam go z całej siły w nos. Ten przekręcił się, trzymając swój obolały nos, z którego sączyła się krew.
Violetta podbiegła do niego z chusteczkami pomagając zatamować krwotok.
Gość szybko ją odepchnął podszedł do mnie po czym uderzył mnie jeszcze mocniej niż ja jego.
Z mojej wargi pociekła krew. Dziewczyna przestraszona pociągnęła mnie za rękę do łazienki.
Podeszła do kranu i zamoczyła w nim kawałek chusteczki higienicznej. Syknąłem z bólu.
Widziałem skruchę w jej oczach pomieszaną ze złością. Na mnie.
- Dlaczego to zrobiłeś - zapytała cichutkim, słodkim głosikiem.
- Bo...bo byłem o ciebie zazdrosny - spojrzałem na nią.
Jej oczy były lekko załzawione. Wzięła rękę z mojej twarzy odwracając się do mnie tyłem.
- Ja wiem jaki jesteś. Nie wzbudzaj we mnie litości - powiedziała.
- Ale ja nie chce tego robić Vilu.
Byłem smutny. Na prawdę. Nie chcę jej ranić. Ta mała osóbka zawładnęła moim sercem na zawsze.
Nie mogę jej zranić. Nie chce...
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-**-*-*-*
I takim wzruszającym momentem kończymy ten rozdział.
Jak zawsze krótki i beznadziejny.
Rutyna :D
Ale cóż miłego czytania ^^
~ Gabuuś ♥