sobota, 12 września 2015

Odchodzę !! ;(

Witam wszystkich w ten dzień! <3
Jak pewnie widzicie w tytule odchodzę :(
Serial ,,Violletta" znudzil mi się, nie oglądalam go już bardzoo dlugo.
Ale nie ma co się za bardzo przejmować przez to że odchodzę ! :D
Konta ani opowiadanie nie usuwam, więc kto wie może do tego wroce w co niestety wątpie :0
ALE! Jeżeli ktos z was ma Wattpada, może poczytać moje opowiadanie, ktore kiedys tu podesle, ponieważ dopiero zaczynam :D
Nie bylam dlugo na bloggerze, a już poznalam wspaniale osoby, ktore byly dla mnie wsparciem.
Ale są dwie bloggerki, ktore nie dosc że mają talent to rownież megaa charaktery !!
- Julia Blanco
- Madzia Vilovers
To są takie dwa moje aniolki !
Kocham was bardzo mocno laski ! <3 ♥♥♥♥
Coooż nie chce się rozpisywac, bo nikt tego nie przeczyta :'))
Kocham was baaaaardzo i nie zapomne o żadnym milym komentarzu na tym blogu i obiecuje że kiedys jescze tu wpadne !! :D <3
Pozdrawiam wszystkich wasza
Gabuuuuuuuu Verdas ;) ;) ♥♥

środa, 5 sierpnia 2015

Skarby wy moje ! ♥

Dawno mnie nie było co?
Informuje was dlatego, że niestety...przeprowadzam się. ;(
Tak, dobrze przeczytaliście wyjeżdżam :(
Więc nie pisze dla was rozdziałów ani nie komentuje waszych dzieł, gdyż po prostu nie mam siły na to wszystko.
Jestem załamana, że muszę opuścić Polskę.
Przeprowadzam się do Nowego Yorku.
Muszę opuścić moich przyjaciół, znajomych i rodzinę choć tak bardzo tego nie chce ;(!
Narazie nie będą pojawiały się posty na blogu, gdyż muszę się pakować.
Tylko tyle w tym dniu/momencie chciałam wam napisać. ♥
Duuuużo całusów i pozdrowień ode mnie <3
Kocham was skarbyy ! ♥

niedziela, 12 lipca 2015

Rozdział 6

Z dedykiem dla Julii Blanco i Madzi V-lovers <3
Madzia powodzenia na nowym blogu <3 !
Julka skarbie czekam na rozdział na twoim genialnym blogu ! Jestem wierną fanką ;*
^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^

  Obudziłam się w dobrym jak na mnie humorze. Promienie ciepłego słońca przedzierały się przez zasłony i raziły moje zaspane jeszcze oczy. Wygramoliłam się z pod cieplutkiej pościeli i od razu po moim ciele przeszedł dreszcz. Szybkim krokiem podeszłam do ogromnej garderoby i wyciągnęłam
odpowiedni jak na taką pogodę jak dziś zestaw. Wzięłam go i udałam się do toalety. Zrzuciłam zbędne ubrania i po chwili wskoczyłam pod prysznic.
Ciało umyłam jaśminowym żelem pod prysznic a włosy szamponem o zapachu jabłka i gruszki.
Spłukałam powstałą pianę i wyszłam z pod prysznica.
Wytarłam moje mokre włosy ręcznikiem po czym zaczęłam je suszyć. Po chwili moje długie włosy były nareszcie całkowicie suche. Końcówki zakręciłam na lokówce.
Ubrana w wyszykowany wcześniej strój zbiegłam, aby pogadać chwilę z Ludmilą i zjeść coś na śniadanie.
Otwierając lodówkę zobaczyłam przywieszoną do niej magnesem kartkę.

    Vilu !

Wyszłam wcześniej z Federem. Mam nadzieję, że się na mnie nie gniewasz.
Spotkamy się w szkole. 
Kocham ♥
Lu ;*

Mam tego powoli  dosyć.! 
Rozumiem nie zabronię jej być zakochaną, ale chciałabym, żeby spędziła ze mną trochę czasu.
Znamy się od dzieciństwa i zawsze byłyśmy dla siebie jak siostry. 
A teraz zaczynam ją tracić. Jedyną osobę na, której mi zależy.
Później muszę z nią porozmawiać. 
Wyciągnęłam z szafki miskę, wlałam do niej mleko oraz wsypałam płatki kukurydziane.
Sporzyłam wszystko w bardzo szybkim tempie. Popatrzyłam na godzinę na moim Iphone.
7.45!? Na bank się spóźnie. Włożyłam szybko na nogi moje buty marki Adidas i niczym torpeda
wybiegłam z domu.
Biegnąc zobaczyłam jadący motor i osobę w kasku, która z niego zsiada. Chłopak, co wywnioskowałam po budowie ciała podbiegł do mnie i przerzucił sobie przez ramię.
Zaczęłam piszczeć i wyrywać się. Posadził mnie i zdjął swój kask.
Okazało się, że to Andrew, mój znajomy.
- Hej - powiedział z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Hej ? Porwałeś mnie - zaśmiałam się.
- Chciałem cię tylko podwieźć do szkoły, a teraz wkładaj kask bez gadania.
Zrobiłam to o co mnie prosił i minucie ruszyliśmy z piskiem opon.
Przytuliłam się mocno do jego pleców, więc mogłam poczuć napinające się jego mięśnie.
Uśmiecha się.
^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^
Dojechaliśmy pod szkołę.
Ściągnęłam kask z mojej głowy i poprawiłam moją fryzurę.
Zeszłam z motoru. Tak samo postąpił mój towarzysz.
Weszliśmy razem do budynku ciągle śmiejąc się i żartując.
Niestety nie było nam dane spokojnie porozmawiać, gdyż zobaczyłam Leona czerwonego ze złości, który szedł w moim kierunku. Szykują się kłopoty.

**Leon**

Zaraz nie wytrzymam. Jak on może tak obmacywać Violette? Ona jest tylko moja.
Nie mam zamiaru jej oddać. Zakochujesz się Verdas. Nie to nie to.
Poprostu chce ją zdobyć. Nic więcej.
Ale ona jest pociągająca. Krótkie spodenki i te chude nogi idealnie do siebie pasują.
Nie nie pozwolę mu mi jej odebrać. Idę tam.
- Łapy precz od niej  - powiedziałem i zmroziłem go spojrzeniem.
- Bo co mi zrobisz? - zapytał podchodząc do mnie bliżej.
Nie chciałem tego robić, ale sam się prosił.
Uderzyłam go z całej siły w nos. Ten przekręcił się, trzymając swój obolały nos, z którego sączyła się krew.
Violetta podbiegła do niego z chusteczkami pomagając zatamować krwotok.
Gość szybko ją odepchnął podszedł do mnie po czym uderzył mnie jeszcze mocniej niż ja jego.
Z mojej wargi pociekła krew. Dziewczyna przestraszona pociągnęła mnie za rękę do łazienki.
Podeszła do kranu i zamoczyła w nim kawałek chusteczki higienicznej. Syknąłem z bólu.
Widziałem skruchę w jej oczach pomieszaną ze złością. Na mnie.
- Dlaczego to zrobiłeś - zapytała cichutkim, słodkim głosikiem.
- Bo...bo byłem o ciebie zazdrosny - spojrzałem na nią.
Jej oczy były lekko załzawione. Wzięła rękę z mojej twarzy odwracając się do mnie tyłem.
- Ja wiem jaki jesteś. Nie wzbudzaj we mnie litości - powiedziała.
- Ale ja nie chce tego robić Vilu.
Byłem smutny. Na prawdę. Nie chcę jej ranić. Ta mała osóbka zawładnęła moim sercem na zawsze.
Nie mogę jej zranić. Nie chce...
*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-*-**-*-*-*
I takim wzruszającym momentem kończymy ten rozdział.
Jak zawsze krótki i beznadziejny.
Rutyna :D
Ale cóż miłego czytania ^^
~ Gabuuś ♥











czwartek, 4 czerwca 2015

Rozdział 5

Z dedykacją dla Madzi Vilovers ♥♥


^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
**Violetta**

Verdas walił w moje drzwi jeszcze z 10 min. aż w końcu zaprzestał. Pewnie poszedł. Popatrzyłam na zegarek wiszący na ścianie obok mnie. 6.30!? Ugh...I tak nie zasnę. Weszłam do łazienki, aby odświeżyć. Umyłam ciało waniliowym żelem pod prysznic, a włosy bananowym szamponem.
Wyszłam z pod prysznica i wysuszyłam włosy. W samym ręczniku udałam się do garderoby, która znajdowała się w moim pokoju. Stałam i zastanawiałam się co dzisiaj na siebię założyć, aż poczułam jak ktoś szarpnął za mój ręcznik, którego po chwili nie czułam na swoim ciele. Gwałtownie się odwróciłam, co towarzyszyło mocnym uderzeniem w klatkę piersiową mojego oprawcy. Jak się
okazało był nim nie kto inny jak Leon.
- Co ty do cholery robisz?! - krzyknęłam.
- Patrzę - odpowiedział z rozmarzonym uśmiechem cały czas lustrując mnie wzrokiem.
Szybko wyrwałam swój ręcznik z jego rąk, po czym owinęłam nim szczelnie swoję nagie ciało.
Mocno go popchnęłam tak, że wypadł za moje drzwi.
Szybko je zatrzasnęłam i oparłam się o nie głośną oddychając.
Jego wzrok był taki...wypalający? Tak to chyba dobre słowo. I te tańczące ogniki w jego oczach...
Ale to nie zmienia faktu temu co zrobił. Jestem na niego strasznie wściekła.
Stanęłam przed szafą i tym razem wybrałam strój bez zbędnych niespodzianek.
Do mojego stroju dodałam jeszcze Vansy. Moje włosy w kolorze ombree wyprostowałam*.
Szybko udałam się do kuchni zgarniając przy okazji jabłko po czym szybko wybiegłam z domu.
W drodze do szkoły spotkałam moją dobrą koleżankę Francescę. Jest ona uroczą włoszką o czarnych włosach i bladej cerze. Na powitanie przytuliłyśmy się i ruszyłyśmy pędem do kolorowego budynku.
Odszukałam moją szafkę z numerem 25, otworzyłam ją i wpakowałam tam wszystkie nie potrzebne rzeczy, po czym wyciągnęłam tylko potrzebne książki.
Podbiegłam pod moją klasę, gdzie spotkałam Ludmile w towarzystwie Federica.
Przytuliłam ich oboje. Naszą rozmowę przerwał dzwonek na lekcję.
Weszliśmy do klasy, gdzie była już nauczycielka. Usiedliśmy na swoich miejscach.
Koło mnie usiadł Verdas. Czy on nie ma dość męczenia mnie?!

~`~`~`~`~`~`~`

Po wszystkich męczących lekcjach jakie przeżyłam chciałam tylko rzucić się na moje łóżko i zasnąc.
Niestety nie było mi to dane, gdyż podbiegła do mnie Lu.
- Vilu musisz mi pomóc - krzyknęła dosyć głośno.
- Dobrze o co chodzi?
- Idziesz ze mną na przesłuchania do drużyny cheerleaderek! - raczej oznajmiła niż zapytała.
- Nie ma mowy !
- Idziesz i koniec dyskusji! Trening jest jutro po lekcjach i pójdziemy na niego razem!
- No dobrze - oznajmiłam zrezygnowana.
- A teraz chodź idziemy do domu! Umieram z głodu ! - uśmiechnęła się do mnie szeroko.
- Dobrze chodźmy - odpowiedziałam blondynce z ogromnym uśmiechem.

~`~`~`~`~`~`~`~`

Postanowiłyśmy ugotować razem makaron z pesto. Przygotowałyśmy wszystkie potrzebne składniki po czym zabrałyśmy się do roboty. Po długiej męczarni oraz zabawie nasz obiad był gotowy.
Wyszedł nam bardzo dobrze. Jednak obie mamy talent do gotowania. Po posprzątaniu pobiegłam do mojego pokoju,aby przemyśleć parę spraw, a mianowicie to przesłuchanie.
Ciekawe co z tego wyjdzie...

♥♥^^♥♥^^♥♥^^
Witam wszystkich czytających to straszne opowiadanie ♥ 
Wiem, że rozdziału nie było meega długo po prostu mam problemy osobiste :d 
Ale w końcu jest!! Pewnie i tak się nikt nie cieszy xD
Krótki trochę, ale ja nie umiem pisać długich ^^ Taki mój urok :d
Przepraszam za tak długą nieobecność, ale obiecuje, że będe się starała :))
W komentarzach piszcie czy wam się spodobał :D
Baaaay :**
~ Gabuuś

sobota, 23 maja 2015

One Shot ,,I Need You"




,,Nic mnie nie uratowało...Żyje. "

Czasami ludziom zdarza się mieć myśli samobójcze, ale nigdy nie mamy sił, aby zrobić ten pierwszy krok, który zbliży nas do upragnionej śmierci. Lecz czasami nieliczni mają tę siłę, aby uciec od rzeczywistości na zawsze.
Jeden ruch i po wszystkim. Już nigdy nie ujrzymy ludzi, którzy doszczętnie nas zranili. Możemy jedynie patrzeć z góry i pilnować wszystkich na którym nam zależy.

Pewna dziewczyna przestała już wierzyć w to, że będzie szczęśliwa. Jej nadzieja zwiędła niczym martwy już kwiat. Nikt nigdy jej tak nie zranił jak oni...Nikt nie wbił jej tak ostrego noża w plecy, którego nie można już wyjąć. Zostanie w niej na zawsze.
Jak mogli jej to zrobić? Ona zawsze była wierna ich przyjaźni a oni mieli zamiar ją zniszczyć...
Siedząc samotnie na swoim łóżku myślała nad tym wszystkim. Myślała nad swoim życiem, rodziną i przyjaciółmi...Przecież ja nie mam przyjaciół!!.
- Violetta musisz coś zjeść!
- Nie będe jadła.
- Przestań! Zaczęłaś wyglądać jak anorektyczka!
- Trudno. I tak nikt nie będzie się mną przejmował.
Michael wszedł do mojego pokoju i usiadł na miękkim materacu obok mnie. Objął mnie swoim ramieniem, w które ja mocno się wtuliłam i zaczęłam cichutko popłakiwać.
- Vils. Wiem, że cierpisz, ale zacznij w końcu żyć. Jutro masz swoje 17 urodziny. Masz być szczęśliwa, a teraz uśmiechnij się do swojego ukochanego braciszka. - powiedział.
Nie mogłam go zawieść. Został mi tylko on. Moi rodzice zginęli. Zostali postrzeleni, gdyż byli policjantami. Rozpaczałam po nich bardzo długo.
No a przyjaciele?!
Gdybym mogła ich tak nazwać. Wróciłam z pogrzebu moich rodzicieli a oni zamiast mnie wesprzeć, śmiali się ze mnie, że jestem sierotą. Nie wiem jak mogli tak postąpić.
Przecierpię to, że śmiała się ze mnie nawet Ludmila,która była dla mnie jak siostra, ale nie Leon.
Leon był moich chłopakiem. Zachował się tak samo jak oni.
Wyśmiał, zostawił, nie pomógł.
A ja go tak kochałam!
Byłam najgłupszą osobą na świecie!
Dobra koniec tego! Koniec użalanie się sobą. Trzeba żyć!
Wstałam z mojego wygodnego łóżka i udałam się do łazienki gdzie wykonałam wszystkie potrzebne czynności. Ubrałam się w ten strój, ponieważ na dworze było bardzo gorąco. Zeszłam do kuchni, gdzie zobaczyłam mojego brata.
- To co na śniadanie braciszku?-zapytałam z uśmiechem.
- V jak dobrze, że chcesz coś zjeść! A na śniadanie jest omlet z warzywami i herbata.
Podłożył mi talerz pod nos, po czym zabrałam się za pałaszowanie. Dawno nie jadłam tak dobrego posiłku.
-Michael to jest pyszne.- powiedziałam z pełną buzią.
-Dzięki młoda! A teraz zajadaj - powiedział ucieszony.
-Potem może pójdziemy na zakupy co? - zapytałam.
-Jasne! Ubieraj buty i jedziemy.
Pobiegłam szybko ubrać buty. Po chwili z kuchni wyłonił się mój brat, który wziął kluczyki od auta. Podeszliśmy do pojazdu po czym wsiedliśmy do niego i odjechaliśmy. Po 10 min. znaleźliśmy się pod galerią.
Weszliśmy do niej i udaliśmy się do pierwszego sklepu. Zobaczyłam w nim cudną sukienkę w kolorze pastelowej pomarańczy. Wzięłam ją i pobiegłam do przymierzalni. Po nie całych 5 min. zawołałam mojego towarzysza, aby ocenił mój wygląd. Gdy spojrzał na mnie wesołe ogniki zawitały w jego czekoladowych oczach. Szeroko się uśmiechnął i zakleszczył mnie w mocnym uścisku. Z wielką radością oddałam słodkiego przytulasa.
-Cudownie.
Odpowiedziałam mu szczerym uśmiechem i weszłam w głąb przymierzalni. Postanowiłam, że zakupię tę oto sukienkę. Podeszłam z nią do kasjerki i zapłaciłam podaną kwotę.
Wyszliśmy ze sklepu. Spacerowaliśmy oglądając wystawy. Niestety ktoś zagrodził mi drogę przez co nie mogłam przejść. Podniosłam głowę i zobaczyłam najgorszy koszmar całego mojego życia. Leon . 
-Kogo moje oczy widzą! Kope lat Castillo - zaśmiał się drwiąco w moją stronę.
-Verdas...
Ledwo wypowiedziałam to nazwisko. Czułam jak w moich oczach pojawiają się łzy. On zaczął się śmiać po czym mocno mnie popchnął przez co wylądowałam na posadzce. 
Całej tej sytuacji przyglądał się Michael. Czerwony ze złości podszedł do Leona i uderzył go z całej siły w nos. Jak na zawołanie poleciała z niego struszka krwi. Ja odbiegłam od bijących się chłopaków cała we łzach. Pobiegłam do domu. Z szuflady w kuchni wyciągnęłam najwięjszy nóż. Postanowiłam przed tym napisać informacje do mojego brata.
                  
                         Braciszku!
Nie wytrzymałam. Cały żal ze mnie wypłynął. Gdy znowu go zobaczyłam wszystko co złe powróciło. Pamiętaj, że masz żyć tak jak zawsze ! Ja jestem w lepszym świecie. Będe bardzo za tobą tęsknić. Jesteś najlepszy na świecie! Powiedz Leonowi, że chociaż to przez niego to i tak go kocham całym moim sercem.
Kocham Cię Michael.

Twoja V. ❤
 Wzięłam nóż i wbiłam go sobie w ręke. To koniec. Żegnaj świecie...Nie będe tęsknić.

~~~~~~~~~~^^^^~~~~~~~~~~~~~~~~
Heeej ❤
Tak napisałam OS. Denny i bez sensy jak wszystko co robię :)
Za błędy przepraszam pisałam go w połowie na telefonie ;)
Ach i życzę wam miłych i ciepłych wakacji oczywiście ! ❤



środa, 29 kwietnia 2015

Nabór ! ♥

Eloszka ziomeczki <3
Więc tak jak jak widzicie w tytule szukam nowej członkini mojej ekipy xD
Mam problemy z rozdziałami, gdyż nie mam czasu ich pisać *-*
Dlatego szukam takiej dobrej duszyczki, która miała być czas i ochotę na współprowadzenie tego oto bloga :D
Chętne wysyłają jakiś ich One Shot. Nowy czy stary nie jest to ważne
byle by był :D
Gdy wybiorę skontaktuję się z jego autorką ;*
Także wysyłajcie prace na e-mail: gabuuverdas@gmail.com
Podsyłajcie ja nie gryzę <3
Pozdrawiam i zachęcam do zgłaszania sięę ♥
~ Gabuuś ♥

piątek, 24 kwietnia 2015

New news ♥

Mam dla was infoo <3
Założyłam dla was aska :d
Możecie mnie tam pytać o wszystko co chcielibyście wiedzieć o mnie i nie tylko ^^
Więc zadawajcie pytanka skarbi ;*
Kocham was ;*
~ Gabuuś
http://ask.fm/GabuuVerdas

sobota, 18 kwietnia 2015

Rozdział 4

                                                       Z dedykacją dla Rosalie P ♥

            ^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^

Szturchnąłem ją lekko w ramię na co to podskoczyła ze strachu.
- Matko ! Ale się przestraszyłam !
- Bać to ty się mnie możesz skarbie.
- Ughh...dlaczego zacząłeś mnie nękąć?! - zapytała zmieniając temat.
- Dlatego, że mi się podobasz. - powiedziałem uśmiechając się uwodzicielsko.

**Violetta**
Zaczął się do mnie przybliżać na co ja oddalałam się od niego, aż w końcu trafiłam na ścianę szkoły.
Cholera! Co mam teraz zrobić?! Jego usta były coraz bliżej moich.
- Zostaw mnie !- krzyknęłam wściekła.
- Wiem, że tego chcesz maleńka.
Czułam na sobie jego miętowy oddech. Coś ciągnęło mnie do tego, aby to zrobić, lecz jednak mój rozum zwyciężył, więc szybko wyciągnęłam ręke z jego uścisku po czym mocno się zamachnęłam. Uderzyłam go z całej siły w policzek, na co ten syknął z bólu.
Trzymając się za niego popatrzył na mnie mrożącym krew w żyłach wzrokiem. Jego twarz wyrażała złość, a ja nie wiedziałam czego mogę się po nim spodziewać.
- Pożałujesz tego! Teraz musisz na siebię uważać. - powiedział odchodząc ode mnie.
Ja stałam jak głupia i patrzyłam na oddalającą się sylwetkę chłopaka. Jego słowa utknęły mi w pamięci. Teraz musisz na siebię uważać. To jedno zdanie wiruje w mojej głowie niczym motyl.
Co on chce mi zrobić?
♥♥^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^
Gdy weszłam do domu na wejściu zobaczyłam miziającą się parkę. Tak chodzi mi o Ferro i Pasquarelliego. Mogliby się chociaż u nas w domu powstrzymywać.
- Możecie przestać się gwałcić - burknęłam do nich.
Oni w tępię natychmiastowym się od siebie ooderwali i spojrzeli na mnie z rumieńcami na twarzy.
- Przepraszam nie wiedziałam, że tak szybko wrócisz - powiedziała z zakłopotaniem wymalowanym na twarzy.
- Nic się nie stało.
- My się chyba nie znamy - wtrącił się do rozmowy Federico.
- Tak. Violetta Castillo.
- Federico Pasquarelli. - powiedział i pocałował wierzch mojej dłoni.
- Wiesz ja już pójdę do siebię. Dobranoc Lu.- powiedziałam i pocałowałam lekko policzek mojej kuzynki, po czym udałam się do mojego pokoju.
Postanowiłam od razu wziąć prysznic, gdyż była już 22.00. Wzięłam po drodze moją pidżamę i udałam się do łazienki.
Ściągnęłam z siebię zbędne ciuchy i naga weszłam pod prysznic. Moje ciało namydliłam żelem o zapachu kiwi i kokosu a włosy umyłam jabłkowym szamponem. Stanęłam na zimnych kafelkach i wytarłam swoje ciało ręcznikiem po czym ubrałam się i wysuszyłam swoje włosy.
Po wieczornych czynnościach położyłam się do łóżka i zasnęłam.
♥♥^^♥♥^^♥♥
Byłam w krainie Morfeusza, lecz nagle usłyszałam jakieś dziwne szmery wydobywające się z mojego pokoju. Szybko otworzyłam oczy i zobaczyłam...Leona!
- Co ty tutaj robisz?! - krzyknęłam szeptem.
- Maleńka mówiłem ci, że teraz nie będziesz miała ze mną łatwo- odpowiedział.
Jego dwa szmaragdy mieniły się niesamowicie w świetle księżyca. Nie mogłam oderwać od nich wzroku. On zaczął się do mnie przybliżać po czym swoimi wargami brutalnie wbił się w moje.
Ja pod wpływem impulsu oddawałam każdy jego pocałunek. On powoli podniósł mnie z łóżka i zaczął jeździć rękami po moich plecach. Ściągnął moją koszulkę przez co leżałam pod nim w samych legginsach i biustonoszu. Gdy już miał odpinać mój stanik ja szybko oderwałam się od niego lecz ten nadal nie chciał mnie wypuścić ze swoich objęć.
- Puść mnie- powiedziałam.
- Przecież przedtem ci się podobało - powiedział z uwodzącym uśmieszkiem.
- Ale już nie! Puść nie rozumiesz - krzyknęłam.
Ten położył mnie na łóżku. Czułam na sobie jego wypalające spojrzenie, które jeździło po całym moim ciele.
- Jesteś taka piękna. - powiedział z błyskiem w oku.
Ja zarumieniłam się po czym spuściłam głowę. Castillo opanuj się! Podniosłam swoją głowę i podeszłam do niego seksownym krokiem.
- Naprawdę? - zapytałam.
- Oczywiście - odpowiedział.
Teraz to ja wbiłam się brutalnie w jego usta. Ten zdziwiony zaczął oddawać pocałunki a nawet je pogłębiać.
Chwycił mnie za pośladki, które zaczął mocno ściskać na co ja głośno jęczałam.
Spodobało mu się to, gdyż poczułam wbijającą się w mój brzuch jego erekcję.
Podniósł mnie nadal trzymając za pośladki. Zaczęliśmy powoli zbliżać się do mojego łóżka.
Gdy byliśmy już blisko ja szybko zeskoczyłam z jego ramion i otworzyłam drzwi. Ten zdziwiony tym co robię nie zorientował się jak wypycham go za drzwi.
Dopiero po kilku minutach zaczął walić w moje drzwi na co ja głośno się śmiałam.
Castillo : 1 - Verdas : 0
 ^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^♥♥^^
Witam was w ten jakże brzydki i pochmurny dzień. 
Więc tak oto wasza  4 ♥
Wiem pisałam ją długo, ponieważ często nie mam na nic czasu, ale zapowiadam, że za niedługo pojawi się na tej oto stronce jakiś mały One Shot <3
Czekajcie a pojawi się niedługo :d
 Całuuuje <3
~ Gabuu Verdas ♥

Czytasz + Komentujesz = Motyywujesz ♥♥



niedziela, 15 marca 2015

Rozdział 3



Pisało tam:
,,Pod szkołą o 18.00, jeżeli się nie pojawisz pożałujesz ty i twoja przyjaciółeczka.
                                                                            Twój nowy Pan ♥

Patrzyłam się oszołomiona na to co było zapisane na karteczce. Co to jest?! Kto mi to wysłał?!
Szybko się otrząsnęłam i wybiegłam z płaczem z klasy. Mam szczęście, że był dzwonek.
Wyszłam ze szkoły, aby usiąść na ławce i przyswoić sobie to co wydarzyło się przed kilkoma minutami. Kto chce mnie zniszczyć?! I dlaczego Ludmiła?

Powinnam jej to powiedzieć? Nie nie chce jej martwić. Przecież to może być tylko jakiś głupi żart. Oby...
Nagle poczułam wibracje w kieszonce moich spodni. Wyciągnęłam złoty sprzęt firmy Apple.
Ludmiła... Postanowiłam od niej odebrać, gdyż pewnie się martwi.
( Rozmowa Lu i Violetty)
- Vilu gdzie jesteś?!
Zaczęła dość głośno krzyczeć, dlatego odsunęłam mój telefon od ucha. ponieważ nie chciałam stracić słuchu przez wrzaski blondynki.
- Lu spokojnie wyszłam tylko na spacer.
- Ughh... No dobrze. Wrócisz jeszcze na lekcje czy nie masz zamiaru?
- Raczej nie powiesz nauczycielce, że rozbolał mnie brzuch.
- Okay... Bay laska !
- Paa Lu !

Wcisnęłam czerwoną słuchawkę i wsunęłam urządzenie z powrotem do kieszeni moich czerwonych spodni. Wstałam z ławki i udałam się do mojego domu. Po drodze myślałam nad tym czy iść na to spotkanie czy raczej nie przejmować się tą wiadomością. Ehh co mam zrobić?!
Tyle pytań a zero odpowiedzi! Nim się obejrzałam byłam pod moim domem.
 ^^♥♥^^♥♥^^
Postanowiłam zrobić sobię obiad. Spaghetti... moje ulubione.
Usiadłam w salonie i zaczęłam spożywać mój posiłek. Gdy skończyłam brudne naczynia włożyłam do zmywarki.
Po skończeniu tych czynności udałam się`do swojego pokoju.
Po dość długiej kłótni ze sobą zadecydowałam, że pójdę na to spotkanie. Ale czy na pewno dobrze robię?...
Podeszłam do mojej dość pokaźnej szafy. Nie jestem nieśmiała więc nie mam za dużo kolorowych ciuchów. Ubrałam się w ten strój. Popatrzyłam się na telefon, aby zobaczyć, która godzina. 17.30
Dziwne...Ludmiła jeszcze nie wróciła ze szkoły? Jak na zawołanie dostałam esemesa od mojej kuzynki:
Od: Lu ♥
Będe późno, bo zostaje na noc u Fede <3 Nie tęsknij honey :* Kocham. ♥

Uff...przynajmniej mam ją z głowy. Dobrze czas się zbierać.

^^♥♥^^♥♥^^
Doszłam pod szkołę. Zaczęłam się coraz bardziej stresować. Przyszłam tu tylko po to, aby chronić moją Luśkę. Popatrzyłam na mój zegarek. 18.10 ! Pewnie spóźnia się a ja tu mam stać i czekać.

**Leon**

Mam nadzieję, że ta laska zdecydowała się przyjść. Nie chce jej nic zrobić poprostu mi się podoba. Ale jeżeli będę do tego zmuszony to nie ręcze za siebie.

^^♥♥^^♥♥^^
Właśnie doszedłem pod szkołę. 18.15! Trudno jeżeli nie chce żeby coś jej się stało to poczeka.
Widzę ją stoi tam i robi coś na telefonie. Kurde...ale ona ma nogi! Tylko zerżnąć. Jeszcze się nad tym pomysłem zastanowię.
Podszedłem do niej i...










Hej haj heloł <3
Oto rozdzialik to waszej dyspozycji ♥
Kocham i pozdrawiam ^^
~ Gabuu Verdas ♥

czwartek, 19 lutego 2015

Przepraszam!

Hejoszka <3

To tak ten post jest z przeprosinami :)
Takimi, że nie piszę postów już bardzo bardzo długo ;(
Musicie mi wybaczyć po prostu chodzę do 6 kl. i mam za niedługo test.
Naprawdę muszę się dość dużo uczyć żeby go napisać.
A mi na tym bardzo zależy.
Więc mam nadzieję że mnie zrozumiecie, bo niektórzy mają ten sam problem.

Obiecuję że za niedługo dodam następny rozdział ♥

~ Gabuu Verdas ♥


wtorek, 10 lutego 2015

Rozdział 2

Wstałam dzisiaj strasznie niewyspana. Całą noc myślałam o tym prześladowcy.
Może to ten chłopak, który ,,podrywał” mnie w parku. Podrywał ? Chyba napastował!
Może był to ten chłopak z parku?
Cały czas nad tym rozmyślając weszłam do łazienki, aby wykonać wszystkie poranne czynności po czym ubrałam się w to.
Zbiegłam na dół, gdyż byłam bardzo głodna. Tam zastałam już Ludmiłę, która spokojnie popijała kawę. Może dobrze, że jej jednak o tym nie powiedziałam?
Kochałam Ludmiłe i nienawidziłam patrzeć na to jak cierpi. Chociaż mieszkałyśmy daleko od siebie ja zawsze starałam się ją wspierać nawet telefonicznie.
- Hej Lu – powiedziałam i uściskałam kuzynkę.
- Hejka Vils – oddała uścisk.
- Ty jedź śniadanie a ja zbieram się już bo Feduś na mnie czeka. – dodała i wyszła.

Wyjęłam z lodówki jogurt naturalny oraz płatki owsiane. Wsypałam wszystko do miski i zaczęłam spożywać. Spojrzałam na zegarek. Co już 7.45?! Zaraz się spóźnię! Szybko ubrałam na siebię buty i chwyciłam swój plecak. Wybiegłam z domu jak torpeda. Dobrze, że nie mam daleko do szkoły.

//**//

Zdążyłam idealnie z dzwonkiem. Podbiegłam pod moją klasę, gdzie stała już Lu.
( Rozmowa Lu i Vilu )
- Kochana czemu prawie się spóźniłaś? - zapytała Ludmi.
- Poprostu tak jakoś się zamyśliłam i straciłam poczucie czasu.
- No dobrze chodź do klasy.
Obie weszłyśmy do klasy i oczywiście wzrok wszystkich był skierowany na mnie No tak przecież jestem ta nowa.

Usiadłam w ławce z Lu. Po chwili do klasy nauczycielka. Na moje oko miała ok. 30 lat.
- Dzień Dobry wszystkim.
- Dzień Dobry pani - cała klasa powiedziała to w tym samym momencie co mnie trochę rozśmieszyło, ale nie dałam tego po sobie poznać.
- Chciałam wam dzisiaj przedstawić naszą nową uczennice Violette. Wstań i przedstaw się Violetto.
Wzrok wszystkich skierował się na mnie. Jak ja tego nienawidzę!
- Nazywam się Violetta Castillo. Przeprowadziłam się tutaj z Nowego Yorku. Przeprowadziłam się tutaj ze względu na moją kuzynkę.- i tak zakończyłam swój monolog.
- No dobrze, więc witamy się w On Beat Studio.
Ja tylko lekko się uśmiechnęłam i usiadłam na swoim miejscu.
Za mną słyszałam już tylko szepty ,,Niezła dupa, ,,Będzie moja", Aż się wzdrygnęłam. Nie ma mowy, że będe chodziła z jakimiś prostakami. Nie żebym była wybredna, ale chyba żadna dziewczyna nie chciałaby mieć takiego chłopaka.
//**//
Moje rozmyślania o tym przerwało wbiegnięcie kogoś do klasy.
- Verdas znów spóźniony!- usłyszałam krzyk naszej nauczycielki. A wydawała się taka miła pomyślałam.
- No przepraszam.Zaspałem- usłyszałam głos jakiegoś chłopaka. Chyba go skądś kojarzę.
Gdy podniosłam głowę ujrzałam JEGO. Tego kolesia który mnie napastował w parku. On też chyba mnie zauważył, bo uśmiechnął się łobuzersko O cholera! Tylko nie on.
- Ma to być już ostatni raz zrozumiano!? - nauczycielka chyba trochę się uspokajała.
- Ta postaram się - odpowiedział jej nie odwracając wzroku ode mnie Niech ktoś mnie uratuje.
- Siadaj. - powiedziała.
Ten od razu usiadł na miejsu. Niestety usiał za mną. Czy on przestanie się na mnie gapić?! To stresujące!

30 min później

Lekcja miała już prawie się skończyć. Całą lekcje pani gadała o tym jak mamy się zachowywać i jakie są tu wymagania. W ogóle nie słuchałam o czym mówi. Cały czas myślałam o tym chłopaku. Czego on może ode mnie chcieć.
Po chwili ktoś szturchnął mnie w ramie. Tym kimś okazała się być Ludmiła. Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem a ona pokazała na moją połowę ławki. Faktycznie leżał na niej jakiś krawek papieru. Wziełam go do ręki i powoli zaczęłam go otwierać. Jego treść mnie przeraziła.
Pisało tam...

♥♥^^♥♥^^♥♥

Holaa <3
Oto rozdzialik 2 ;* Pisałam go dość długo. nie wiem czy wyszedł mi tak jak chciałam ;((
Jeżeli rozdział się wam podobał komentujcie albo piszcie na gg <3
Kocham was <3

~ Gabuu Verdas ♥








Taka wiadomość ^^

Puść ♥

To tak zacznijmy od tego, że nikt nic nie komentuje ;(
Ja nawet nie wiem czy wam się ten blog podoba ;((

Komentujcie ten post jeżeli chcielibyście coś w tym oto blogu zmienić ;)
Bedę bardzo zaszczycona jeżeli ktoś da mi jakąś radę, którą postaram się zrealizować,
lub chociaż przemyśleć :)) 

Macie tutaj nr. mojego GG :)
Gdybyście chcieli się skontaktować ze mną osobiście ^^
~ 52476901
Dawać, Walić i wgl xD

Pozdrawiam i kocham ♥♥'

~ Gabuu Verdas ♥

niedziela, 8 lutego 2015

Rozdział 1

Wracałam sama do domu, gdyż Ludmiła poszła do swojego ,,chłopaka”.
Byłam już w parku, gdy ktoś bardzo mocno pociągnął mnie za ramię. Zabolało.

- Gdzie się wybierasz tak ubrana co? – usłyszałam głos jakiegoś mężczyny. Odwróciłam się a przede mną stał przystojny chłopak ubrany w czarną skórzaną kurtkę.  Jakie on ma śliczne oczy.
- Co cię to obchodzi ?
- Bardzo no bo wiesz w okolicy kręcą się nie przyjemni goście, którzy bardzo by chcieli przelecieć taką piękną dziewczynę. Na przykład ja. – powiedział a ja trochę się przestraszyłam, ale i tak on nie mógł mi nic zrobić.

- Tak ? Fajnie, ale teraz mnie przepuść dziwkarzu bo się spieszę !! – wydarłam się.
- Nie powinnaś tak na mnie krzyczeć słońce – jego ton był dość nieprzyjemny.
- Jeszcze się spotkamy. Obiecuje. – dodał i popchnął mnie na ziemię.

Otrzepałam się z piasku i bardzo zdziwiona odeszłam do domu.
- Jesteś w końcu Vilu! Gdzie ty byłaś ? – spytała. Lu od zawsze była bardzo dociekliwa i lubiła wpychać nos w nie swoje sprawy.
- Byłam na spacerze. No wiesz chciałam się zapoznać z nowym miastem.
- Aha. No dobrze wierze ci.
- Idę do pokoju się przebrać.
- Dobrze idź. – odpowiedziała nie patrząc na mnie.
Gdy weszłam po schodach do swojego pokoju położyłam się szybko na łóżku. Przecież nie mogłam jej powiedzieć tak po prostu ,, Hej wiesz nęka mnie jakiś zboczeniec”. Nie wiem czy mam się tym stresować czy nie.


Po długiej kłótni z moim mózgiem postanowiłam w końcu się przebrać.
Ściągnęłam z siebie ubrania i stanęłam przed lustrem.
Podobało mi się moje ciało a najbardziej piersi. W końcu na to lecą faceci prawda.
Ubrałam na siebie to aż nagle z mojego telefonu nie wydobył się charakterystyczny dźwięk. Dostałam sms-a pomyślałam. Szybko chwyciłam swój telefon. Dziwne…Numer Nieznany...

,,Wiesz podoba mi się twoje ciało.
Musisz pokazać mi je kiedyś z bliska.
Już ja się o to postaram
L.V”

L.V Kto to jest?! I jak on mnie teraz widzi?!

 Zasłoniłam swoje zasłony i zbiegłam do Ludmiły.
Może powinnam powiedzieć jej prawdę? Ale ona na pewno będzie się stresować, a ja nie chce jej martwić.
Nie mam pojęcia co zrobić!!
 Ga
♥♥^^♥♥^^♥♥

Witam wszystkich w ten zimny, niedzielny dzień :) 
Taki tam okropny rozdział 1 ;(
Strasznie mi neta rozłącza !
Tak więc teraz tylko kocyk, herbatka i jakiś fajny film na kompie ^^

Bay bay skarbki <3

~ Gabuu Verdas ♥





Prolog

-…Ludmiła, ale ja nie chce !
- Ale musisz !
- A jak nikt mnie nie polubi?
- Na pewno ktoś cię polubi jesteś przecież miła i piękna. Chłopaka znajdziesz bardzo szybko.
- Tak myślisz?
- Tak. A teraz chodźmy bo się spóźnimy.
- Dobrze.

Mój pierwszy dzień w nowej szkole. Czy się stresuję? Bardzo! Nawet nie wiem czy ktoś mnie tam polubi. Przynajmniej będę miała Lu. Nie jestem pewna czy dobrym pomysłem było przeprowadzenie się tutaj z NY. Ale cóż nie ma już odwrotu.
Właśnie teraz idziemy z moją kuzynką do mojej nowej szkoły Studia One Beat.
Jestem ubrana w to gdyż dzisiaj jest rozpoczęcie roku.

- Hej Vilu już jesteśmy – usłyszałam głos Lu który wyrwał mnie z moich rozmyślań.
- Wow. Ile tu ludzi !!
- Tak ta szkoła jest bardzo popularna.
- Widzę właśnie.
Gdy tak szłyśmy sobie korytarzem słyszałam szepty między innymi ludźmi. Wzrok wszystkich chłopców skierowany był na mnie przez co dość dziwnie się czułam.
- Violu czy mi się tak wydaję czy wszyscy się na ciebie patrzą? – zapytała mnie moja Luśka.
- Mi też się tak wydaje. Boże chodźmy trochę szybciej bo tu nie mogę wytrzymać! – krzyknęłam szeptem.

  
♥♥^^♥♥^^♥♥

Mamy prolog! Hurra! Chociaż i tak mi nie wyszedł ;( 
Jeżeli ktoś to czyta niech skomentuje może być nawet kropka lub wykrzyknik ;)

CZYTASZ + KOMENTUJESZ = MOTYWUJESZ <3

Kocham <3

~ Gabuu Verdas ♥




Powitanie !

Witajcie ludźki <3

Jak widzicie nowy blog o leonettcie do kolekcji.
Mam nadzieję że będą podobały wam się moje wpisy w co szczerze wątpie ;3

Zaczne może od tego że mam na imię Gabrysia ^^
Ale nie będe was zanudzała faktami o sobie!

Poprostu chciałam wam napisać że bardzo się cieszę że mogę prowadzić bloga!

Do następnego postaa <3

~ Gabuu Verdas ♥