Z dedykacją dla Madzi Vilovers ♥♥
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
**Violetta**
Verdas walił w moje drzwi jeszcze z 10 min. aż w końcu zaprzestał. Pewnie poszedł. Popatrzyłam na zegarek wiszący na ścianie obok mnie. 6.30!? Ugh...I tak nie zasnę. Weszłam do łazienki, aby odświeżyć. Umyłam ciało waniliowym żelem pod prysznic, a włosy bananowym szamponem.
Wyszłam z pod prysznica i wysuszyłam włosy. W samym ręczniku udałam się do garderoby, która znajdowała się w moim pokoju. Stałam i zastanawiałam się co dzisiaj na siebię założyć, aż poczułam jak ktoś szarpnął za mój ręcznik, którego po chwili nie czułam na swoim ciele. Gwałtownie się odwróciłam, co towarzyszyło mocnym uderzeniem w klatkę piersiową mojego oprawcy. Jak się
okazało był nim nie kto inny jak Leon.
- Co ty do cholery robisz?! - krzyknęłam.
- Patrzę - odpowiedział z rozmarzonym uśmiechem cały czas lustrując mnie wzrokiem.
Szybko wyrwałam swój ręcznik z jego rąk, po czym owinęłam nim szczelnie swoję nagie ciało.
Mocno go popchnęłam tak, że wypadł za moje drzwi.
Szybko je zatrzasnęłam i oparłam się o nie głośną oddychając.
Jego wzrok był taki...wypalający? Tak to chyba dobre słowo. I te tańczące ogniki w jego oczach...
Ale to nie zmienia faktu temu co zrobił. Jestem na niego strasznie wściekła.
Stanęłam przed szafą i tym razem wybrałam strój bez zbędnych niespodzianek.
Do mojego stroju dodałam jeszcze Vansy. Moje włosy w kolorze ombree wyprostowałam*.
Szybko udałam się do kuchni zgarniając przy okazji jabłko po czym szybko wybiegłam z domu.
W drodze do szkoły spotkałam moją dobrą koleżankę Francescę. Jest ona uroczą włoszką o czarnych włosach i bladej cerze. Na powitanie przytuliłyśmy się i ruszyłyśmy pędem do kolorowego budynku.
Odszukałam moją szafkę z numerem 25, otworzyłam ją i wpakowałam tam wszystkie nie potrzebne rzeczy, po czym wyciągnęłam tylko potrzebne książki.
Podbiegłam pod moją klasę, gdzie spotkałam Ludmile w towarzystwie Federica.
Przytuliłam ich oboje. Naszą rozmowę przerwał dzwonek na lekcję.
Weszliśmy do klasy, gdzie była już nauczycielka. Usiedliśmy na swoich miejscach.
Koło mnie usiadł Verdas. Czy on nie ma dość męczenia mnie?!
~`~`~`~`~`~`~`
Po wszystkich męczących lekcjach jakie przeżyłam chciałam tylko rzucić się na moje łóżko i zasnąc.
Niestety nie było mi to dane, gdyż podbiegła do mnie Lu.
- Vilu musisz mi pomóc - krzyknęła dosyć głośno.
- Dobrze o co chodzi?
- Idziesz ze mną na przesłuchania do drużyny cheerleaderek! - raczej oznajmiła niż zapytała.
- Nie ma mowy !
- Idziesz i koniec dyskusji! Trening jest jutro po lekcjach i pójdziemy na niego razem!
- No dobrze - oznajmiłam zrezygnowana.
- A teraz chodź idziemy do domu! Umieram z głodu ! - uśmiechnęła się do mnie szeroko.
- Dobrze chodźmy - odpowiedziałam blondynce z ogromnym uśmiechem.
~`~`~`~`~`~`~`~`
Postanowiłyśmy ugotować razem makaron z pesto. Przygotowałyśmy wszystkie potrzebne składniki po czym zabrałyśmy się do roboty. Po długiej męczarni oraz zabawie nasz obiad był gotowy.
Wyszedł nam bardzo dobrze. Jednak obie mamy talent do gotowania. Po posprzątaniu pobiegłam do mojego pokoju,aby przemyśleć parę spraw, a mianowicie to przesłuchanie.
Ciekawe co z tego wyjdzie...
♥♥^^♥♥^^♥♥^^
Witam wszystkich czytających to straszne opowiadanie ♥
Wiem, że rozdziału nie było meega długo po prostu mam problemy osobiste :d
Ale w końcu jest!! Pewnie i tak się nikt nie cieszy xD
Krótki trochę, ale ja nie umiem pisać długich ^^ Taki mój urok :d
Przepraszam za tak długą nieobecność, ale obiecuje, że będe się starała :))
W komentarzach piszcie czy wam się spodobał :D
Baaaay :**
~ Gabuuś
Wrócę :*
OdpowiedzUsuń